Zbigniew Głuszczyk

Wiersze – sentencje – komentarze – listy – opowiadania
Motto: Pisać prosto do serc ludzkich

14.02.2008
Walentynka dla
……………..

Przekroczyć próg

 

Mieć dziewiętnaście wiosen
To nie za dużo i nie mało
By błogi przerwać sercu sen
By wreszcie ono zadrżało

By myśli kierować
Ku jednej wyśnionej osobie
By w sercu postać kreować
By szeptać czule tylko Tobie

I na nic św. Walenty
I próżne wróżek zaklęcia
Gdy lód serca nie tknięty
Gdy o czułości nie ma ono pojęcia

A przecież to prosta sprawa
Gdy sercu wyrwie się westchnienie
Ku niebu skierować brawa
By gorące mieć pragnienie

Pragnąć i prosić Pana
By dał uczucie po sam grób
By miłość nieśmiertelnością owiana
Pozwoliła przekroczyć swój próg

10.06.2013

 

Dom Twój
Na skale zbudowany
Wciąż stoi
Choć mocno atakowany

Wciąż stoi niezmiennie
Na podstawie krzyża
Wróg nie rezygnuje
Wciąż go poniża

Nadchodzą nowe czasy
Nie one już są
Domownicy atakują
Raniąc duszę Twą

Nie wroga siła
Lecz grzech mój
Ciężki jak kamień
Rozbija dom Twój

Nadzieja w świętości
Twojej Panie
Której nie zwyciężysz
Ty piekielny Szatanie

9.06.2007

Skażenie

 

Nawet o tym nie wiemy
Gdy w tym żyjemy
Żyjąc w dobra poczuciu
Ulegamy niechybnemu zepsuciu

Tak nami ono owładnia
Że nie pomoże żadna wykładnia
Dopada nas wszystkich skażenie
I nie pomoże żadne oczyszczenie

Tak zepsuci komunizmu ideologią
Przesiąknięci jego frazeologią
Nieświadomi swego zepsucia
Nie tracimy dobrego samopoczucia

Ono nas wszystkich przeniknęło
Mimo upadku nie zniknęło
Ono nas wszystkich trawi
 Dopiero śmierć to naprawi

4.06.2013

Nie o taką Polskę chodziło

 

Nie o taką Polskę chodziło gdy jeden z nadmiru pieniędzy buduje zamki na wodzie a inny by związać koniec z końcem w niedzielę idzie do pracy lub jak ta Matka  siedmiorga dzieci z Łomży dwoje z nich schowała za szafę bo z nadmiaru kłopotów chyba się Jej pomieszało w głowie!!!

Takie zaniedbanie państwa wobec tej Matki woła o POMSTĘ DO NIEBA!!!

28.05.2013

Podobieństwa

 

Przyszłaś wiosno
Mocno opóźniona
Jak kobieta
Kochaniem znudzona

Swoim chłodem
Obdarzyłaś nas
Nie zwracając uwagi
Że tak szybko mija czas

Potem znowu krótkim
Rozpaliłaś się żarem
By nas na krótko
Ogarnąć uczuć pożarem

Teraz znowu płaczesz
Nie ma końca twoich łez
W chłodzie twoim
Piękny przekwita bez

Kto cię taką zechce
Kto cię zapamięta
Ciepło nas nie rozkochało
A już kwitnie mięta

Ech wiosno wiosno
Co się z tobą dzieje
Żeś ciepłem uboga
I nie spełniasz nadzieje

Nim twój czas przeminie
Rozpal nas radością
By jak kochającą Kobietę
Wspominać cię z miłością

26.05.2013
Na dzień
Trójcy Świętej

Opuszkami

 

Naparstkiem do małego dołka
Przelać wielki ocean
Tak niemożliwe pojąć
Kim jest nasz Pan

Pan jeden jedyny
W trzech osobach świętych
Pierwsza z pośród wielu
Tajemnic niepojętych

Dotykamy opuszkami wiary
Wielkości Boga Świętego
Opuszkami wiary muskamy
Świętości Boga niepojętego

30.03.2013
Na Dzień Matki
Dedykuję mojej Mamie

Twoja Mama

 

Ludzie mówili Ci
Wiem bo mówili mi
Że martwi się Twoja Mama

Ludzie mówili Ci
Wiem bo mówili mi
Chodzi z mina zatroskaną
Bo przecież jest Twoją Mamą
Wciąż powtarza Zdrowaś Maryja
                     Zdrowaś Maryja

Ludzie mówili Ci
Wiem bo mówili mi
Że ręce załamuje Twoja Mama

Ludzie mówili Ci
Wiem bo mówili mi
Chodzi z różańcem w ręce
Bo zatroskane Jej serce
Cicho szepce wciąż Zdrowaś Maryja
                         Zdrowaś Maryja

Ludzie mówili Ci
Wiem bo mówili mi
Że podkrążone ma oczy Twoja Mama

Ludzie mówili Ci
Wiem bo mówili mi
Chodzi i źle wygląda od niewyspania
Od tego nieustannego wstawiania
Wciąż za Tobą prosi Zdrowaś Maryja
                            Zdrowaś Maryja

Kiedy więc zrozumiesz
Że żyć nie umiesz
Że jedynym ratunkiem jest Twoja Mama
                                    Twoja Mama

20.05.2013
Na Dzień Matki

Pochód

 

Na czele nowi politycy
Wolni od ciemnogrodu
Niosący gwiaździsty sztandar
Niebieski jak niebo od góry do spodu

Tuż za nimi dawna lewica
Ze sztandarem jak krew czerwonym
Z narzędziami sierpem i młotem
Wysoko do góry podniesionym

Prężnie i śmiało idą z nimi
Kobiety bezwstydem wyzwolone
Dumne z wywalczonych parytetów
Swoją światłością zadowolone

Tuż za tą gromadą Ida panie
Dziewczyny matki żony kochanki
Z hasłem- Precz od mojego brzucha
Nie zrobicie z nas niańki

Wszyscy pełni miłości
Czuli dla zwierząt jak leci
Dla psa kota dla grabarza czarnego
Tylko nie dla swoich dzieci

Gdzie oni tak wszyscy idą
To pochód do Europy progu
Chcą buntem swe oświecenie pokazać
Zagrozić Przedwiecznemu Bogu

Idziesz krwawy pochodzie
My nic nie mamy z wami
Głośno zakrzyczysz sumienia
Nazywając siebie matkami

28.09.2007

Werdykt z przyszłości
Legenda o upadłym Cesarzu

 

Kiedyś usiądą uczeni z przyszłości
By dokonać oceny różnych zaszłości
Historyczną odbędą naradę i spiszą protokół
Czy aby Cesarza nie wynieść na cokół

Gromadnie wyliczą mu zasługi
Bo oni przecież historii uniżone sługi
I powiedzą co następuje
Jak Cesarz w historię się wpisuje

Ten to dopiero miał plan nad plany
Przez cały polski Naród był popierany
Planował wszystko trzymać w kupie
Tak naprawdę Naród miał w d….

Planował rządzić dwie kadencje
Zgłaszać zmieniać organizować konferencje
Plany miał wielkie światowe globalne
Wszystko co robił było idealne

Narodowi dał stukilową sztabę złota
Niestety okazało się że była z błota
Kiedy siedział tak napuszony
Nie przeczuwał że będzie strącony

Miał się za wybrańcę Boga
Stąd obca mu była przed Bogiem trwoga
Za nic miał ludzkie sprawy
Przecież on był powołany do kraju naprawy

Dumnie nosił w klapie wizerunek
To nic że na wielu sprowadził frasunek
Jak się nie załapali to ich wina własna
Przecież mogli ukraść miliona rzecz jasna

I tak sobie Cesarz cesarzował
I nie zauważył kiedy przeholował
Dumna pycha szalę przechyliła
I prostaka z tronu obaliła

Upadł bałwan z wielkim hukiem
Jak się okazało był on niedoukiem
Do dziś swej postawy nie potrafi zmienić
Najwyraźniej Naród powinni mu wymienić

Radzą w trudzie historycy biedaczyny
Jakie by tu uwypuklić Cesarzowi czyny
Wystawić go czy też nie na ten cokół
Przecież to nasz orzeł to nasz sokół

Ech sokole gdybyś nie był taki przemądrzały
Twoje plany pewno by dojrzały
A tak Naród z tronu cię wykopał bez litości
Poniżając cię aż do bólu aż do kości

Gdyby nie to dzisiaj śmiałbyś się nam w oczy
A tak próżnej pychy żal cię toczy
Tak cię toczy i pożera
Że aż rozum ci odbiera

Teraz próżne twoje trudy i zamiary
Nic ci już nie przywróci wiary
Ani zagrożenie ani żadna trwoga
Bo upadłeś z woli Boga

Po naradzie z triumfem ogłoszą
Że na kamienny cokół cię wynoszą
Historycy z dalekiej przyszłości
Wszak nie znają twoich upadłości

Będziesz stał na cokole taki jaki byłeś
Skamieniały zimny bo niczego się nie nauczyłeś
Prosty dłutem od siekiery wyciosany
Bo przez własną głupią pychę przegrany

Nazwą ciebie mężem opatrzności
Bo nie znają twoich złośliwości
Wielkim będą ciebie nazywali
Bo prostactwa twego nie poznali

My współcześni tobie zaświadczymy
Jakie twoje obrzydliwe czyny
Jak ty ranisz Naród nasz
Gdzie twój rozum gdzie ty honor masz

Kiedy staną wszyscy pod twym obeliskiem
By nie nazwać tego wielkim pośmiewiskiem
Zmień postawę mówię tobie zmień nawyki
Bo już dawno wpadłeś we własne wnyki

Wiem wiem lepiej gdybym tę naukę porzucił
Prędzej upartego osła bym nawrócił
Niż Cesarza z tronu strąconego
Swą porażką do boleści dotkniętego

10.05. 2013

Ach ten czas

 

Szybko upływa nam życie
Biegnie chwila za chwilą
To pędzi to pędzi tak czas
Jeszcze chwila i nie będzie nas

Znów dzień i noc minęła
I tak dzień za dniem upływa
Życie troskami zasypuje nas
A czas biegnie jak to czas

Nie trać czasu swego
Życie to czas na miłość dany
A ty ludzi nie kochasz nas
Wciąż wydaje ci się że masz czas

Każda chwila każdy dzień
Bez miłości zmarnowana jest
Nie myśl że jesteś jak ten las
Który wolno rośnie bo ma czas

Ty nie masz czasu na marnowanie
Tobie czas dany jest na kochanie
Miłość z miłości rozliczy nas
Życie to na miłość dany czas