Zbigniew Głuszczyk

Wiersze – sentencje – komentarze – listy – opowiadania
Motto: Pisać prosto do serc ludzkich

Audio clip: Adobe Flash Player (version 9 or above) is required to play this audio clip. Download the latest version here. You also need to have JavaScript enabled in your browser.

 

 

 

 

Walentynka dla
Pauliny
Lechowicz

 

Wiśniowy sad

Gdzież jest ten wiśniowy sad
Którego szukam od wielu lat
Cały zanurzony w śnieżnej bieli
Jakby go w tę biel ubrali święci Anieli

W słoneczny cichy majowy poranek
Kiedy sad wyjrzy już za porannych firanek
Przy anielsko słodkim śpiewie skowronka
Gdy ukarze się sadu cudów cała koronka

Ja z Tobą pójdę tym sadem wiśniowym
Z sercem przepełnionym blaskiem nowym
Twoją dłoń wezmę w moje dłonie
I niech ten czar nie gaśnie-o nie niech płonie

Jak dwoje zakochanych małolatów
Pójdziemy wśród wiśniowych kwiatów
I niech dziwi się cały ten świat
Cudownie mieć przed oczami ten kwiat

Niech nasze roziskrzone oczy
Wiśniowy sad urokami zaskoczy
Niech nasze serca miłością przepełnione
Wiśniowymi kwiatami będą nasycone

19.12.2010
……….. ………..

Nie zapomnij

A kiedy będzie Ci się wydawało
Że nic już nas nie czeka
Prawie nic albo mało
A czas nieubłaganie ucieka

Niech nie odejdzie w zapomnienie
I niech w pamięci trwa
To nasze duszy poruszenie
Którego rozkosz serce zna

A kiedy będzie Ci się wydawało
Że wszystko już za nami
Co miało być już się stało
Niech pragnienia nie będą snami

Nie bądź jak postronny widz
Co nie wierzy w dojrzałe kochanie
Że on nie wierzy to nic to nic
Dla nas niech nowy czas nastanie

Niech dotyk naszych dłoni
Niech oczu naszych spojrzenie
Z czułością łzę szczęścia uroni
Niech naszej miłości da ukojenie

11.01.2011
………. ……….

Niepewność jedno słowo

Kiedy nie odpowiadasz
Przecież nie na pytania szalone
Niepewność we mnie się panoszy
A myśli moje są rozwichrzone

Z każdej biegną strony
Atakując urażoną wyobraźnie
Broniąc się przed nimi
Pocieszam się doraźnie

Na nic jednak pocieszenie
Kiedy obrażona duma męska
Płomień niepewności syci żale
A w nich klęska klęska

Wściekam się na Ciebie
W ogień wrzucam wiersze
Zarzekając się pisania
Nie wiem co jest drugie a co pierwsze

Ta niepewność Twoich myśli
Całkiem całkiem jest szalona
Podsycając moje wątpliwości
Rozpala ogień – właśnie ona

Potem jedno słowo Twoje
Koji wszystkie namiętności
Łagodnieje wszelka żądza
I szukam słów pełnych miłości

27.01.2011
Dedykuję
Wiesi Rzepce

Bajka o zgaszonym świetle

Było już późno w noc
Dłużyło mi się czekanie
Myśl o Tobie mnie utuliła
Więc zająłem Twoje posłanie

Szybko słodkie sny
Oczy moje zamknęły
I jak na bystrym koniu
Obrazy wyobraźni przemknęły

Było już około północy
Kiedy delikatny szmer w pokoju
Obudził mnie z marzeń
Ciemność dodała grozy i nastroju

To Ty szłaś na palcach
Niosąc w rękach buty swoje
Kierując się do mnie do łóżka
I rozedrgało się serce moje

I nagle stanęłaś ze zdziwienia
,,Co Ty robisz w moim łóżku”
,,Czekam na Ciebie wytrwale
Choć chcę Cię ogrzać kwiatuszku”

I Twoja chwila zawahania
Lecz moje wyciągnięte ramiona
Nie pozwoliły Ci mieć wątpliwości
Że są to gorącej czułości znamiona

Wtuliłaś się mocno we mnie
Cała chyba z zimna drgałaś
Więc całą wziąłem Cię w ramiona
Wiem że wtedy mocniej mnie kochałaś

Dziś wypiękniałaś jeszcze
Jak z żurnala mody
Promienny uśmiech Twój
Dodaje Ci pewności i urody

17.10.2010
………. ………


Pozwól jej żyć

Nie nie zabijaj tej miłości
Pozwól jej między nami być
Nie nie zabijaj tej miłości
Pozwól jej w naszych sercach żyć

Niech ona sprawi
Że młodość nasza wróci
Niech czułością nas bawi
Niech złe spojrzenie na świat odwróci

Otwórz dla niej serce
Niech niepewność Cię nie płoszy
Śmiało nie oddawaj jej poniewierce
Niech się smutek po niej nie panoszy

Nie nie zabijaj tej miłości
Pozwól jej między nami być
Nie nie zabijaj tej miłości
Pozwól jej w naszych sercach żyć

A może ona w sercu się wypaliła
Czy nigdy w nim nie była
Czy serce Twoje jej nie pomieści
Czy obok innych już się nie zmieści

A może rzuciłaś ją jak kochanka
Znęcając się nad nią każdego ranka
W moim sercu ona wciąż trwa
I smak młodzieńczej miłości ma

Nie nie zabijaj tej miłości
Pozwól jej między nami być
Nie nie zabijaj tej miłości
Pozwól jej w naszych sercach żyć

21.01.2011
………. ………


Małolata

Kiedy miałaś 16 lat
Kiedy wirował Ci świat
To byłaś małolatą

Kiedy lat Ci przybyło
Lecz z miłości nic nie ubyło
To byłaś małolatą

Gdy na świat przyszły dzieci
A miłość tym samym torem leci
To byłaś małolatą

Jeśli wciąż się rumienisz
I w gorącym kochaniu nie zmienisz
To jesteś małolatą

Gdy stać cię na namiętne uczucia
I upływu lat nie masz poczucia
To jesteś małolatą

Gdy na widok dostajesz drżenie
I Jego obecność odbiera Ci skupienie
To jesteś małolatą

Będziesz więc ciągle młoda
I nie przeminie Twa uroda
Kochaj każdej wiosny i każdego lata
Kochaj namiętnie i szczerze jak małolata

Duch

Pośród starych pozieleniałych pni
Duch starego ogrodu przemyka
Co rusz w jego zakamarkach znika
I z tęsknotą o minionych czasach śni

W niemych przywołanych obrazach ludzi
Ożywia swoje płodne lata
Gwarem ludzi wypełnia się chata
Z ziemskiego niebytu człowieka budzi

Ten gwar który zewsząd mnie otaczał
Te spacery pośród starego dziś ogrodu
Zbiory co śmiało pozwalały patrzeć do przodu
Wiosnę lato i jesień wyznaczał

Przenosząc mnie w dziecięcy czas
Beztroskich słonecznych dni
W których promieniach cała okolica lśni
Ogarniam wdzięczną pamięcią wszystkich was

11.04.2009

Wielka Sobota


Trzecie tysiąclecie

Już biegnie twój czas
Choć twa godzina nie wybiła
Zewsząd ogarniasz nas
Twa cywilizacja wszystkich osaczyła

Początek wciąż przed nami
Choć wielu ma inne zdanie
Fajerwerki już za nami
Odtrąbiono huczne powitanie

A ty dopiero nadejdziesz
Przyniesiesz wielkie zmiany
Nie zauważony przejdziesz
I nie będziesz uroczyście witany

Czy zatrzęsie się i zaćmi ziemia
Jak w dniu ukrzyżowania
Poruszając święte gremia
I nastanie czas Ducha panowania

Trzecie tysiąclecie
Ostatnie pół czasu
Pewno wówczas zrozumiecie
Że świętowano zawczasu

13.03.2009


Święta normalność

Szare szaty na tobie
Chociaż świętość nosisz w sobie
Są tacy między nami
Co pragną cię dniami i nocami

Kiedy zwykła codzienna rzecz mała
Dla nich nie możliwa się stała
Poznajemy gdy zerwie się twoja nić
Jakże nam ciebie trzeba cenić

Nasza szara zwyczajna niby pokuta
Kiedy do wózka inwalidy przykuta
W pragnieniu blasku świętości nabiera
Normalność z szarości odziera

08.08.2008

Dotyk

Ile w tobie tajemnicy
Ile prawdy wymyślonej
Ile utopionej zazdrości
W ogromie czułości

Kogo na ciebie stać
Komu więcej przynosisz rozkoszy
Ile swego trzeba dać
Gdy niepewność się panoszy

Ty poruszasz wszystkie zmysły
Aż do młodzieńczych lat
Zmuszasz uśpienie do czułości
Zrozumienie odzierasz do nagości

Ty wywołujesz dreszcze
Budząc nieznanego ducha
Gdy ciało mówi jeszcze jeszcze
Nikt nie wie kto kogo słucha