Zbigniew Głuszczyk

Wiersze – sentencje – komentarze – listy – opowiadania
Motto: Pisać prosto do serc ludzkich

11.01.2006

Pod wpływem

Ach słoneczko moje
Wylewam tęsknoty swoje
Twoimi promieniami rozjaśnione
Z nie pamięci mgły wyłowione

28.01 2011

Witam,

Szanowny Panie Pawle. Ponad rok temu przeczytałem pański wywiad i spodobały mi się pańskie mądre słowa. Napisałem wówczas wiersz dla pana o tematyce wynikającej z wywiadu. Włożyłem go do segregatora i tak sobie leżał. Ostatnio jednak surfowałem po Internecie i natrafiłem na pański utwór „17 września”. Muszę przyznać, że jestem pod wrażeniem! Pod dużym wrażeniem! Słuchając pańskiego utworu wydawało mi się że przenosi mnie on w tamte tragiczne chwile! Dziękuję Panu.

W podziękowaniu przesyłam mój wiersz który dedykowałem panu. Równocześnie przesyłam panu jeszcze dwa inne wiersze- Modlitwa oraz Krew i łzy.
Niedługo rocznica Katastrofy smoleńskiej. Może zechce pan je wykorzystać.

Pozdrawiam i życzę dalszych sukcesów.

Teksty w załączniku

P.S. Byłbym wdzięczny za informację czy jest pan zainteresowany. Inne teksty na www.zgluszczyk.pl

30.01.2011
Dedykuje T……


Szopa

 

Marne w tobie mieszkanie
Boś na krotko zrobiona
Często dach dziurawy masz
Boś z lichego materiału postawiona

Słabe deski kiepskie drzewo

Jednak nad pałace wywyższona
O czym królom się nie śniło
W tobie czysta miłość narodzona

Ach ty moja szopo

Światłem z nieba oświecona
Mędrcom możesz wskazać drogę
Boś miłosnym cudem obdarzona

Szopa- moim sercem zawładnęła
Brakiem miejsca ograniczona
Czekała gotowa do przyjęcia
Boś miłości przeznaczona

Tylko mędrcom objawiono
Jakże tyś jest upragniona
Jakże twa historia ziemska
Z miłością jest spleciona

29.07.2008
Wiersz dedykuje
Maryni Gwizdak

Klucze

Pośród słów wielu
Są słowa te
Które rozumie niewielu
Które poruszają serce me

Słowo które wnętrze odmienia
Które blasku oczu nadaje
I rozbudza nasze pragnienia
Rzuca nas na rządz rozstaje

Kochana – słowo wyraziste
Tak wiele znaczące
Czułe spojrzenia ogniste
Dla kochających wiele mówiące

Lecz gdy rzekniesz mi
Jestem romantyczna
Wena moja zaraz śni
A czułość staje się gigantyczna

Czy w jednym słowie tym
Znajduje się porozumienie
Czy jest jak mgła jak dym
Czy przemienia się w natchnienie


21.01.2010

W tęsknym oczekiwaniu

Jeszcze jesteś w uśpieniu
Pod grubą warstwą śniegu
Skuta mrozem styczniowym
Otulona białym puchem zimowym

Lecz coraz śmielej
Słońce upomina się o Ciebie
Z każdym dniem wydłużając ruch
Mocniej ogrzewając śnieżny puch

Aż któregoś dnia
Ziewniesz parującym oddechem
Odrzucając mrozowe okowy
Ogrzana zaczniesz czas nowy

Ziemio Ziemio moja ukochana
Wiosennym oddechem pachnąca
Na nowo do życia przebudzona
Po skostniałej zimie odrodzona

W swoją szatę ubierze cię wiosna
A ty obdarujesz ją kwiatami
Splecione w czułych objęciach
Zapamiętacie się w nowego życia zajęciach

Rozśpiewa się ptactwo
I rozraduje zwierzyna
Drzewostan wypuści listowie
A świat o tej radości się dowie

Z wielką tęsknotą czekam
Na twe kolejne przebudzenie
Kiedy porzucisz szatę zimową
I przywdziejesz wiosenną i nową

Ziemio w mądrości Bożej
Pod warstwą śniegu uśpiona
Nadchodzi twój piękny czas
Urodą życia przytul nas

27.06.2010
Zapisać piękno dla tych
co go poszukują
Annie

Najpiękniejsze z imion

Na w lustrze odbite
Spójrz oczami zakochanego
Usłysz jak miękko przemawia
Jak w nim miłość się odnawia

Na czule do siebie zwrócone
Nie wielu zwraca uwagę
Lecz ci co pojęli znaczenie
Zawsze doznają zauroczenie

Na wszystkie imiona przebija
Nuta delikatności je zdobi
Dla wybranych przeznaczona
Miłości i miłością jest ona

Na zewsząd jednakowe
Nie mające pozornie nic w sobie
Przygotować trzeba serce gorące
By zakosztować namiętności rwące

03.11.2010
Annie

Tak długo

Dopóki nam się chce tego
Dopóty urok będzie trwał
Dopóki przyzwolenia anielskiego
Dla Ciebie kwiaty będę rwał

Dopóki nam się chce tego
Dopóki czas wzniosłych uniesień
Dopóki trwa czas spotkania tamtego
Dopóty nie straszna nam jesień

A my jesteśmy młodzi
Bo nam się chce tego
Bo wiosna wciąż nas uwodzi
Porywając do kochania namiętnego

I niech nam chce się tego
I niech ten czas wciąż trwa
Zachowując to co jest pięknego
Dla tego co walor ten zna

12.01.2011

Ofiarny uśmiech

O Panie żądasz od nas ofiary
Każesz nam iść na górę czasu
Na barkach swoich nieść stos
Pośród ostrych skał i gęstego życia lasu

O Panie żądasz byśmy podnieśli rękę
Kiedy przyniesiony stos zapłonie
Na sens naszego ziemskiego życia
Mamy złożyć radości na ognia łonie

O Panie żądasz okrutnej ofiary
Czy znajdzie się w nasz czas uwikłany baranek
I jak Sarze dasz nam powód do śmiechu
Gdy śmierć zawita w ten ostatni poranek

O Panie żądałeś od swego Syna
By jak baranek Izaaka zamienił
W ofierze złożonej Tobie
By życie nasze po śmierci zmienił

O Panie stracą humor i doznają oburzenia
Ci co nie znają miłosiernego Boga
Kto jednak zobaczył Baranka
Pan się zatroszczył-ogarnie go myśl błoga

27.01.2011

Mojej Miłości


Tryptyk- O bezimiennej miłości

Co nam dwojgu
Nie pozwoliło mówić o miłości
Albo okazać głębokie uczucia
Młody wiek i brak śmiałości

Czy tacy rozsądni byliśmy
I żadne wychylić się nie chciało
By nie zabrać drugiemu wolności
A może rozczarowania każde się bało

Przecież to było od pierwszego wejrzenia
Ta nić porozumienia do dziś trwa
A spotkanie wywołuje dreszcze
Jak to wytłumaczyć Miła ma

Czy ja Ciebie nie kochałem
Czyś Ty mnie nie kochała
Jak wytłumaczyć ten fenomen
Że ta nić nigdy się nie zerwała

Czy teraz kiedy dzieci dorosły
O tamtych chwilach mówić możemy
Że była to miłość od pierwszego wejrzenia
Czy dziś po imieniu ją nazwiemy

Czy znajdziesz w sobie odwagę
I przed światem powiesz śmiało
Kochałam Cię-gorąco czule i szczerze
I wszystko do dziś w moim sercu zostało

14.01 2011

Mojej Miłości

Tryptyk – O bezimiennej miłości

Jeśli Ty byś mnie kochał
Tak jak ja Ciebie kochała
Nie pozwoliłbyś mi odejść
Żalu i łez bym nie doznała

Lecz Ty mnie nie kochałeś
I na mnie Ci nie zależało
Pozwoliłeś mi odejść
I nawet serce Ci nie zadrżało

Jeśli Ty byś mnie kochał
Nie pozwoliłbyś mi szlochać
Ani wieczorami łez wylewać
Pozwoliłbyś mi całym sercem kochać

Lecz Ty nie zatrzymałeś mnie
Więc nie mów że Ci na mnie zależało
Że byłam Twoją pierwszą miłością
Bo tylu łez serce moje by nie doznało

Więc nie mów już nic więcej nic
Pozwól tylko niech serce mocno bije
Kiedy znów spotykam Cię na mojej drodze
Niech ono do woli tę rozkosz pije

Widokiem Twoim upojone oczy
I moje rozedrgane dłonie
Niech zaświadczą że serce moje
Wciąż płonie płonie płonie