9.05.2004


Dwa słońca

Gdzieś w przestrzeni
Narodziło się nowe słońce
Siedmiokrotnie jaśniejące
Co świat nasz zmieni

Nie jest przy Ziemi uwiązane
Nagle na firmamencie rozbłyśnie
Mit złotego posągu pryśnie
Wszystko co żyje będzie przerażone

Słońce światła poskąpi
Księżyc się zaczerwieni
Staniemy zdumieni i osłupieni
I noc nie nastąpi

W wieku młodzieńca dotrze
Będzie jak gwiazdy spadające
Siedmiokrotnie nad słońce gorejące
Ludzkość o bramy piekła się otrze

Pojawi się nagle
Na swej drodze nic nie ocali
I nagle zniknie w oddali
Jak żar pieca we mgle

Ześlij nam Panie swego Anioła
By dał powiew wiatru orzeźwiającego
Byśmy nie doznali bólu strasznego
Nędzny proch do Ciebie woła