Zbigniew Głuszczyk

Wiersze – sentencje – komentarze – listy – opowiadania
Motto: Pisać prosto do serc ludzkich
Strona 1 z 212

26.11.2003

Do Emigranta

A kiedy powiesz: Tęskno mi Panie …

Do kraju dzieciństwa
Gdzie mówiłeś : ,,Mamo”
Za ludźmi którzy mówią
I myślą tak samo

Powiedz : Dziękuję Ci Panie …

Za lata dziecinne
I chwile niewinne

A kiedy wspomnisz : Naszą choinkę

I Bożonarodzeniową Dziecinkę
I raj pisanek Wielkanocnych
I młodzieńczych marzeń nocnych
I pojmowania świata
I kraju gdzie Mama i Tata

Powiedz : Dziękuję Ci Panie …

Za wiarę narodu mego
Gdzie Królowa na czele jego

A kiedy brakować ci będzie; Chleba naszego

Pieczonego ciasta
Błękitnego nieba
I swojskiego gwaru miasta

Powiedz : Dziękuję Ci Panie …

Bo nie ma takiego kraju drugiego
Ziemi najdroższej sercu Polaka każdego

26.09.2011

Ogień

Nim się Ziemia rozpali
I popłynie rzeka z granitu i stali
Niech zapłoną serca gorliwością
By ostudzić ten ogień naszą miłością

Nim wiatr płonącego słońca
Obiegnie ziemię do samego końca
Palącą miłością postawmy mu tamę
By pękniętej ziemi zatrzeć szramę

Nim nadejdzie dzień rozpalony jak piec
Kiedy nigdzie nie będzie można uciec
Żar miłości niech się w nas pali
Byśmy byli podobni do roztopionej stali

Ogień tylko ogniem można zatrzymać
By nie oszaleć i niczego się nie bać
Wezwać trzeba w ogniu przychodzącego Ducha
Niech go według swej woli rozdmucha

 

24.09.2011

Weronika Weronika

 

Czemu Pan postawił Cię
Na naszej drodze
Wciąż zastanawiam się
Będąc umęczony srodze

Na co nam wskazuje
Co nam chce powiedzieć
Gdy swój obraz Tobie przekazuje
Chciałbym się dowiedzieć

Czy to obraz Boga
W miłosiernym geście
Czy jedyna droga
Szukać pomocy w niewieście

Ach mój Panie pojąc nie mogę
Nic nie robisz bez przyczyny
Na zawsze wpisałeś w swą drogę
Miłosierny gest Tej dziewczyny

Wielkie tłumy wówczas stały
Sami płacząc w swej niemocy
I nad Tobą się litowały
Nikt z serca nie udzielił Ci pomocy

Tylko Ona czuła Weronika
Swą miłością dała przykład
Jak traktować mamy grzesznika
By w tym świecie zapanował ład

24.09.2011
Janowi Pawłowi II

Lekarz świata

Na biało zostałeś ubrany
By nikt nie mógł zaprzeczyć
Że przyszedłeś uzdrawiać ludzkości rany
Poranione serca i dusze leczyć

Za lekarstwo miłość wybrałeś
Rozdając ją w koło i bez umiaru
Przedawkowania nigdy się nie bałeś
Obficie zadając z tego boskiego daru

Lekarstwo na wszystkie dolegliwości
Leczące rany ducha i ciała
Bezinteresowna dawka miłości
Ostatnia recepta jaka nam została

Jeśli świat to lekarstwo wypluje
To chroń nas dobry Panie Boże
Świat co na nienawiść choruje
Pogrąży się w ogniu i nic mu nie pomoże

23.09.2011

Jak poprzednio

Znów idą nowe wybory
Bez zmian jak do tej pory
Wybierzemy własne słabości
Niepotrzebne nam osobowości

Z mentalnością niewolnika
Zagłosujemy na przeciwnika
By się swoi od nas nie domagali
I naszej słabości nie poznali

Jak dobrze że te wybory tajne
Bo wyszłyby na jaw dusze sprzedajne
Zgnuśniała i skostniała natura
Do której przylega byle bzdura

Letniość naszego myślenia
Nabita cechami współczesnego lenia
Niech inni wezmą i decydują
Nie ważne że życie popsują

Kiedyś narodzony z duszą niewolnika
Poddaństwo nigdy u Ciebie nie znika
Nie potrzebujesz swobody i wolności
Zniewolonyś przez swoje małe miłości

23.09.2011

Król Zamęt

Nad sercami ludzi królujesz
Swe poglądy z łatwością promujesz
Zdobyłeś duszę wielu wyznawców
Popierany jesteś przez znawców

Wstąpiłeś w świątyni progi
Ładnie uczesany ukryłeś rogi
Więcej demokracji – wołasz śmiało
Lecz na tym nie przestajesz bo ci mało

Piękne i kolorowe na tobie szaty
Pozując wybierasz największe formaty
Maszerujesz pod hasłem – nowoczesny
Taki wyznawca ma być współczesny

Wielkie tłumy bezkrytycznie idą za tobą
Nie zastanawiając się i nie myśląc nad sobą
Karmieni słodką papką relatywizmu
Domagają się światłego sekularyzmu

Już zajmujesz pierwsze fotele uczelni
Twoi wyznawcy pewniejsi i bardziej bezczelni
Drą karty ze słowami natchnionymi
By zerwać z czasami minionymi

Wokół aplauz i podsycana wrzawa gorąca
Jak wzburzona brudną wodą rzeka rwąca
Kogo sięgnie tego gwałtownie niesie bez celu
Widać z niej wystające dłonie tonących wielu

21.09.2011
Dla Hani  (F) :-)

Stary Stół

Stary cygański stół
Kupiony od Króla Cygańskiego
Wielki czarny rozsuwany na pół
Jakże dziś brakuje mi jego

W dużym pokoju sobie stał
Lekcje przy nim odrabiałam
Dla wszystkich miejsce miał
Takiego na zawsze zapamiętałam

Dziś po latach tak wielu
Jedno wielkie mam pragnienie
Choć może zrozumie to niewielu
Przy cygańskim stole zająć siedzenie

Usiąść przy nim wspomnieć lata młodości
Wszystkie komunie i nasze chrzciny
Rodzinny dom pełen miłości
I wszystkich bliskich z mojej rodziny

Stary cygański stół gdzieś zaginiony
Pozostał mimo sentymentu i wielkich chęci
Przy przeprowadzce znajomym zostawiony
Nie zjedzą cię korniki bo jesteś w mojej pamięci

20.09.2011
:-)

Wybaczanie

 

Czy to z odwetu rezygnacja
Czy z własnej wspaniałości fascynacja
Czy to oznacza krzywd zapomnienie
Czy ciągle na nowo wybaczenie

Gdzie lekkość tego słowa
Gdzie heroizm od którego boli głowa
Wciąż na nowo wybaczać bez przyczyny
Jakby nie było w tym Twojej winy

Spójrz na czułość kobiecego przebaczania
Która z niczym nie jest do porównania
W Niej nie ostało się prawo Hammurabiego
By z zapamiętaniem dochodzić swego

To świat Jej bezgranicznego przebaczenia
Mimo przykrego życiowego doświadczenia
Ona wciąż i na nowo w sobie odnawia
I z miłością do Ciebie synu i córko przemawia

To jak Boże krzywd oddłużanie – miłość
Choć z pozoru wygląda jak ludzka słabość
Mieć cierpliwość nad dłużnikiem – krzywdzicielem
Przekraczać swoje granice i być Bożym przyjacielem

20.09.2011

Przystań

Kiedy żeglujesz przez życia morze
Nie zwracając uwagi gdzie jego zorze
Przekonany że dzierżysz ster kierunek nadając
Za nic boczne i wsteczne wiatry mając

Zważ że gdy nie masz odniesienia
Łatwe drogi są do pomylenia
I jeszcze nic a nic się nie frasujesz
Choć już dawno swobodnie dryfujesz

Pamiętaj jest taki port jeden
Gdzie pozostał Twój dziecięcy eden
Zatrzymaj się wspomnij na chwilę stań
Tylko tam jest Twoja bezpieczna przystań

Ten port gdzie kapitan to Ona
Sterowaniem ani dryfowaniem niezrażona
By wiatr życia nie połamał Ci żagli
Zatroskana a w kochaniu nic Jej nie nagli

Taki port i taka przystań życia Twego
Dany jest i stworzony dla każdego
Byś znalazł ją niech da Bóg
Gdy przekroczysz rodzinnego domu próg

Pozwoliłam sobie w prezencie dać Ci Poeto mój wiersz: :-D

Jesień

Kiedy nadejdzie złota jesień
Zatańczą liście obertasa
A Ty w tych liściach zakołujesz
Radosny krąg
A Twoje oczy zapatrzone
I Twoje dłonie wyciągnięte
Poczują to
Co pod nogami tak szeleści
Zapachem rzuca gdzie popadnie
To właśnie jesień tak się pieści
Do nóg się kładzie
A cała jesień zakochana
Welonem snuje już od rana
Nić pajęczyny z góry patrzy
Wplątuje się we włosy Twe
I liście w tany Cię zabrały
Zawirowały poszarpały

Aż żyć się chce …Pozdrawiam Blondyna

Strona 1 z 212