9.08.2011

Przyzwyczajenie

Skrzywione twoje obrazy
Przedstawiane w pozie odrazy
Jako w zastępstwie miłości
Przytykiem do twej małości

To tyś niechlubnie nazwana
Ta młodzieńczych serc dama
W umysłach zadomowiona
Niepostrzeżenie zmieniona

Gdyś prawidłowa kierowana
Czułością naszą hodowana
Stajesz z tarczą na straży
Gdy stres do łoża wejść się odważy

Nie zezwalasz wejść tej niepewności
Przygnębiającej nas małości
Choć niedostrzegalne twe panowanie
Pozwalasz na głębokie oddanie

Gdy dobra i czuła Żona
Przez lata żeś wyuczona
W swojej szalonej namiętności
Przyzwyczajonej do swej miłości

Gdy jesteś to wciąż ta sama
Inaczej tylko lekceważąco nazwana
Twa moc jednak wciąż chroni
Lecz prócz poety nikt cię nie broni