Zbigniew Głuszczyk

Wiersze – sentencje – komentarze – listy – opowiadania
Motto: Pisać prosto do serc ludzkich

27.04.2010

Powtórka Historii

Jak owce na rzeź
Pokornie czekali
Mając żołnierskie referencje
Wierzyli w światowe konwencje

Pewni żołnierskiego honoru
Nie snuli planów ucieczek
Gotowi dumnie stawić czoło
Choć wojenna zawierucha była w koło

Nie przeczuwając zbrodniczych zamiarów
Zawiedli się na prostactwie srodze
Któremu honor i duma za nic
Nie zobaczyli rodzinnych granic

Padli w zbrodniczym lesie Katynia
Z własnej krwi dając podwaliny
Lecz nie daremne wasze ofiary
Na ofiarnym stole wiary

Wstańcie śpiący Rycerze
Wasz Wódz jest z wami
Nadeszła wasza święta godzina
Z was jest cała Bogurodzicy rodzina

Niech wasza wspólna krew
Wyda plon na rosyjskiej ziemi
Niech wznieci pożogę wiary
I niech przepadną Katyńskie mary

23. 12 2009

Wchodzi drzwiami

Strzeż się Złego
Bo uwiódł nie jednego
Nie odrzucaj tej nauki
W kuszeniu jest mistrzem sztuki

Diabła wyrzucisz drzwiami
A On wejdzie oknami
Na domiar złego
Weźmie ze sobą kolegę swego

Wie dobrze i robi swoje
Gdzie są drzwi Twoje
Zna wszystkie słabości
I upadki całej ludzkości

To mistrz profesjonalista
Skuszonych długa Jego lista
Przez oczy i uszy
Trafia do nie jednej duszy

9.03.2011
.

Piękne Chwile

Ile pięknych chwil
W życiu miałem
A tak wiele z nich
Słabo zapamiętałem

Piękno tak ulotne
Jak słoneczny dzień wiosny
Jak niedzielny poranek
Jak ukochanej śpiew radosny

Piękne chwile z ukochaną
Dla których warto żyć
Których serce tak pragnie
O których warto śnić

Ile pięknych spojrzeń
Od Ciebie miałem
A jednak nie wszystkie z nich
Dobrze zapamiętałem

Ile pięknych chwil
Tyś sobą mi dała
Stojąc przy mnie tak blisko
Może o tym żeś nie wiedziała

Te w pamięci zatrzymane
Moje piękne chwile
Przez los mi dane
Wciąż wspominam mile

28.08.2006

Jak dobrze

Jak dobrze mój Panie
Że nie patrzysz na nas ludzkimi oczami
Bo świat byłby usiany obozami

A to z powodu czyjejś starości
To znowu bo inny jest kaleka
Nie miałbyś względu na człowieka

Tamten jakiś niewydarzony
Ten nie ma wcale polotu ani fantazji
Dokonałbyś więc dozwolonej eutanazji

Jak dobrze mój Panie
Że nie patrzysz na ciała powłokę
W Tobie mam nadzieję i opokę

4.09.2006


Ucieczka do nikąd

Jakiej miłości trzeba nam
By porzucić własne drogi
Wciąż szukam i nie wiem sam
Nie wie bogaty nie wie ubogi

Jakiej miłości trzeba nam
By przyjąć wezwanie
Tego którego znam
By rzec: Mów Panie

Jakie trzeba nam miłości dane
By zmienić swoje życie
Misternie codziennością utkane
Przed samym sobą prowadzone skrycie

Jakie trzeba nam miłości dane
By nie odwracać od innych głowy
By myśli nie były oszukane
By nie być prawdziwym do połowy

Jakiej miłości ludzie nie znają
Że z uporem strzegą swoich dróg
Że wciąż przed prawdą uciekają
Przecież finałem i tak jest Bóg

10.10.2006
Światowy Dzień
Zdrowia Psychicznego

Szaleńcy

Stworze lęku nocny
Nikt przy tobie nie jest mocny
Nie uchroni się nawet święty
Choćby chodził uśmiechnięty

Wciąż nękani przez urojenia
Jakby mieli kogoś do zbawienia
Zapadają w swój własny świat
Choć rozkwita młodości kwiat

Drogą przez mrok
Nie dzień nie miesiąc nie rok
Po trudach walki z ułomnością
Pogodzeni ze słabością

Często tak ludzie wrażliwi
Nad światem miłościwi
Przechodzą od lęku do świętości
Wyśmiewani ze swej miłości

Cóż będziesz miał do powiedzenia
Gdy dopadnie cię schizofrenia
Dyskutując z wytworem wyobraźni
Nie ulegnij prawdziwej bojaźni

10.11.2006

Przeminęło

Przeminęła radość ciepłych dni
Jak konika tęskna gra
Ciepły powiew wiatru już tylko się śni
Tęsknota sięga mego serca dna

W szarym dniu mokrego listopada
Życie blask swój ściemnia
Ponury smutek mnie dopada
Tęsknota ku słońcu się pogłębia

Przebrzmiała radość ciepłych dni
Jak pierwszy stopiony śnieg
A serce wciąż o upale śni
Choć słońce zniża swój bieg

W szarym dniu jesieni
Choć przyroda i serce zamiera
To w nadziei wiosny uniesieni
Nawet szarość kolorów nabiera

10.11.2006

Przeminęło

Przeminęła radość ciepłych dni
Jak konika tęskna gra
Ciepły powiew wiatru już tylko się śni
Tęsknota sięga mego serca dna

W szarym dniu mokrego listopada
Życie blask swój ściemnia
Ponury smutek mnie dopada
Tęsknota ku słońcu się pogłębia

Przebrzmiała radość ciepłych dni
Jak pierwszy stopiony śnieg
A serce wciąż o upale śni
Choć słońce zniża swój bieg

W szarym dniu jesieni
Choć przyroda i serce zamiera
To w nadziei wiosny uniesieni
Nawet szarość kolorów nabiera