Zbigniew Głuszczyk

Wiersze – sentencje – komentarze – listy – opowiadania
Motto: Pisać prosto do serc ludzkich

6.03.2011

Kadzidlany Dym

Rozchodzisz się powoli
Całą przestrzeń wypełniając
Gdy święty obrzęd ci pozwoli
Nozdrza i zmysły przenikając

U stóp jak nakazuje celebracja
Wciąż ta historia się powtarza
Gdy odbywa się należna adoracja
Bogu u Jego świętego ołtarza

Ogarniaj nas dymie uwolniony
Przenikaj nasze dusze i ciało
Tyś dla oczyszczenia poświęcony
Mocą świętą to się stało

Niech twój zapach nas pobudzi
Nasze zmysły w nas rozpali
Grzeszność naszą niech ostudzi
A szatańskie sidła od nas oddali

30.07.2008

Porzucone szczęście

Każdy za szczęściem goni
Drogę ma we własnej dłoni
Choć pragnienia te same
Drogi różne nie znane

Jak się mylnie wydaje
Każdy swe szczęście rozpoznaje
Nie omylnie instynktem wiedziony
Czemu zatem świat jest zawiedziony

Czego ludziom do szczęścia brak
Czemu utracili jego smak
Czemu porzucają go we własnej pościeli
Czyżby tego szczęścia nie chcieli

Przecież błogosławieństwo nie minęło
A tak mało z nas go wzięło
Każdy chce własną drogą kroczyć
Wejść do wody i nogi nie zamoczyć

Trzeba wziąć ile dają
Po tej otwartości nas poznają
Wsypią w zanadrze nasze
Wypełnią dom od piwnic po poddasze

Radość jest to nie opisana
Od wieczora aż do rana
Jest ono jak miesiąc miodowy
Oby przerwał go tylko kres grobowy

5.08.2005
Wiersz dedykuje
Tadeuszowi, Józefowi
i Aleksandrowi Czach

Wspomnienie o Marii Czach

Za żerdziowym płotem
Pod wielkimi śliwami
Siadywała rozmawiając z nami

Obok swojej krasuli
Na drewnianym stołku małym
Z uśmiechem i humorem doskonałym

Z radością zapraszała nas
By zobaczyć na belce w sieni
Jaskółki które bardzo sobie ceni

I chodziłem ciesząc swoje oczy
Oglądając ptaki Pani Marii
I z rozkoszą słuchałem jaskółczej arii

Moje beztroskie dziecięce lata
Z tym widokiem są związane
I głęboko w mej pamięci zapisane.

6.03.2011

Marzec

Na przełomie pór stoisz
Nosisz wiosnę ale i zimy się nie boisz
W Tobie wiosny pragnienia
Ty użyczyłeś mi imienia

Tyś jest taki pół na pół- przełomowy
W nocy trzymasz mróz prawie zimowy
W dzień słońce mocniej grzeje
Robiąc coraz śmielsze wiosny nadzieje

Łaty śniegowe na polach leżą
I wiosenne strumyki tysiącami bieżą
Ptactwo rozpoczyna masowe przyloty
I nieśmiałe pierwsze swoje zaloty

Wieczorami chłodem jesteś otulony
Rankiem delikatnymi mgłami przyozdobiony
W wiosenny śpiew skowronka ubrany
Po długiej zimie z tęsknotą oczekiwany

Pewno jesteś taki jak przed laty
W zimno i ciepło w słońce i mgłę łaciaty
Lecz moje spojrzenie na Ciebie jest inne
Bo odeszły beztroskie lata dziecinne