Zbigniew Głuszczyk

Wiersze – sentencje – komentarze – listy – opowiadania
Motto: Pisać prosto do serc ludzkich

13.10. 2011

Sen o Polsce

Śnił mi się kraj
Prawie jak raj
Wspaniała była
Ojczyzna miła

Kraj bez cwaniaków
Oszukujących rodaków
Gdzie każdy wolny był
Jak chciał tak żył

Dla każdego ona była
Z każdym się liczyła
Nikogo nie wykluczała
Dla każdego miejsce miała

Śniła mi się Polska taka
Szanująca każdego rodaka
Dbająca o człowieka
Z której nikt nie ucieka

Kraj gdzie rząd rządem
Nie stoi nierządem
Ustawa porządkowi służy
A nie nurza w kałuży

Polska pięknych ludzi
Których nikt w nocy nie budzi
Którzy są spokojni
Bo bogobojni

Kraina pięknych kościołów
Strzeżona przez Aniołów
Królowa na jej czele
Czcicieli mająca wiele

Naród świętych kapłanów
Mądrych wygłaszanych mów
Prosto do serca ludzkiego
Bliźnim służyć gotowego

Śnił mi się sztandar jego
Koloru biało czerwonego
Biel niewinności
I czerwień gorącej miłości

Kraj w Europy środku
Nie zabijający życia w zarodku
Matce podający rękę
Biednych biorących w porękę

Kraj gdzie prawdy poszukują
I tą prawdą się delektują
Jak chleb ją spożywają
W sercu na co dzień ją mają

Kraj gdzie kłamstwem się brzydzą
I ze świętości nie szydzą
Kraj mądrych ludzi
Gdzie gorliwości nikt nie studzi

Śniła mi się ta kraina
Gdzie chłopak i dziewczyna
Dorasta w duchu wartości
Ucząc się pięknej miłości

Dziewczyna marzy o zakochaniu
Nie myśli o płatnym spaniu
Ceni swoją niewinność
Pięknie spełniając swoją powinność

Chłopak ceni swą narzeczoną
Jego uczciwością urzeczoną
Razem do małżeństwa dorastają
I jego wartość doceniają

Widziałem sztandary na wietrze
I radością przesycone powietrze
Ludzi wszystkich stanów
Wiwatujących wśród kapłanów

Byli profesorowie
Co nie ulegli złej mowie
Byli doktorzy
A wśród nich ich chorzy

Byli też nauczyciele
Wraz z dziećmi w kościele
Wypełniając misję nauczania
Dając przykłady naśladowania

A kiedy stałem wpatrzony
Widziałem te miliony
Naród szlachetnością ogarnięty
Przewrotnością złych nietknięty

Czczono swych bohaterów
Nie zwracając uwagi na dezerterów
Za ich krew pieśni śpiewano
Co należne Im oddano

Za krew i Ich poświęcenie
Nakazano o Nich się uczenie
By pamięć nie zapomniała
Że Ich krew wolność dała

A kiedy słuchałem
Piękne frazy słyszałem
I naród majem rozmodlony
Z dziada pradziada nauczony

Królowej oddawać cześć
I Jej sztandary nieść
Pani Nieba i Ziemi
Bośmy Nią zauroczeni

Kraj majem był umajony
Ludzie jak kwiatów miliony
Mienili się kolorami radości
Każdy uradowany ze swej miłości

A była to miłość szczera
Co na wszystko się otwiera
Najpierw Bogu oddając
Mamonę za nic mając

Cześć i uwielbienie
Spełniając swe pragnienie
Boga na sztandarach nosząc
O błogosławieństwo prosząc

I dał krainie pokój
Ludziom upragniony spokój
By mogli w cichości tworzyć
I swe talenty światu otworzyć

Artyści wszelkiej profesji
I posłowie na swej sesji
Wszyscy w prawdzie zanurzeni
I swą misją nieznużeni

To kraina za rzekami wiodąca
Mlekiem i miodem płynąca
Bez wyjątku dla każdego
Ziemia narodu wybranego

Bo wybrał nas Pan
Sam tego chciał
Przenieść Królestwo Niebieskie
Gdy przyjmiemy nauczanie papieskie

Wynieść nas ponad narody
Uszlachetnić wszystkie rody
Przyozdobić wieńcem zwycięstwa
Naród wielkiego męstwa

Lecz widzę jakieś chmury
I zatarte kontury
Zło obraz mi zaciemnia
Wcześniejsza wizja się spełnia

I nagle słońce zajaśniało
I jak monstrancja się stało
To Król szatami jaśnieje
I Duch szczęścia się śmieje

Nim się zbudziłem
Na koniec prosiłem
Niech mnie nikt nie budzi
Ja pragnę kochać ludzi

26.09.2011

Ogień

Nim się Ziemia rozpali
I popłynie rzeka z granitu i stali
Niech zapłoną serca gorliwością
By ostudzić ten ogień naszą miłością

Nim wiatr płonącego słońca
Obiegnie ziemię do samego końca
Palącą miłością postawmy mu tamę
By pękniętej ziemi zatrzeć szramę

Nim nadejdzie dzień rozpalony jak piec
Kiedy nigdzie nie będzie można uciec
Żar miłości niech się w nas pali
Byśmy byli podobni do roztopionej stali

Ogień tylko ogniem można zatrzymać
By nie oszaleć i niczego się nie bać
Wezwać trzeba w ogniu przychodzącego Ducha
Niech go według swej woli rozdmucha

 

24.09.2011
Janowi Pawłowi II

Lekarz świata

Na biało zostałeś ubrany
By nikt nie mógł zaprzeczyć
Że przyszedłeś uzdrawiać ludzkości rany
Poranione serca i dusze leczyć

Za lekarstwo miłość wybrałeś
Rozdając ją w koło i bez umiaru
Przedawkowania nigdy się nie bałeś
Obficie zadając z tego boskiego daru

Lekarstwo na wszystkie dolegliwości
Leczące rany ducha i ciała
Bezinteresowna dawka miłości
Ostatnia recepta jaka nam została

Jeśli świat to lekarstwo wypluje
To chroń nas dobry Panie Boże
Świat co na nienawiść choruje
Pogrąży się w ogniu i nic mu nie pomoże

17.04.2004

Nadchodzi … kometa

Z bezkresnych przestrzeni
Z obcego układu
Zmierza kometa ku Ziemi
By wyrwać z nieładu

Ludzkość co do cna zepsuta
Gwiazda do betlejemskiej podobna
W jasność i żar suta
W długi warkocz zdobna

Wyrwie Ziemię z orbity
Kto na śmierć przeznaczony
Ten będzie zabity
Przeżyje kto na czole oznaczony

Trzy dni ciemności nastaną
Dwie trzecie zginie ludzi
Naznaczeni zostaną
Bluźnierca niech się nie łudzi

9.05.2004


Dwa słońca

Gdzieś w przestrzeni
Narodziło się nowe słońce
Siedmiokrotnie jaśniejące
Co świat nasz zmieni

Nie jest przy Ziemi uwiązane
Nagle na firmamencie rozbłyśnie
Mit złotego posągu pryśnie
Wszystko co żyje będzie przerażone

Słońce światła poskąpi
Księżyc się zaczerwieni
Staniemy zdumieni i osłupieni
I noc nie nastąpi

W wieku młodzieńca dotrze
Będzie jak gwiazdy spadające
Siedmiokrotnie nad słońce gorejące
Ludzkość o bramy piekła się otrze

Pojawi się nagle
Na swej drodze nic nie ocali
I nagle zniknie w oddali
Jak żar pieca we mgle

Ześlij nam Panie swego Anioła
By dał powiew wiatru orzeźwiającego
Byśmy nie doznali bólu strasznego
Nędzny proch do Ciebie woła

14.04.2004

Czasy

Historia ta daleka
Początek w Księdze Rodzaju
Gdy Bóg umieścił człowieka
Gdzieś tam w pięknym raju

Dziś dobiega końca czas
I dwa czasy za nami
Ten obecny dotyka nas
Przyszło nam żyć między epokami

Kończy się era Pana naszego
Nadchodzi pół czasu dla ludzkości
Nowy czas Ducha Świętego
Większej bratniej miłości

Jako gołębica Duch może przyjść
Lub w ogniu zstąpi na Ziemię
Od nas zależy jak innych nie ma wyjść
By dotknąć ludzkie plemię

To nie koniec historii świętej
Pół czasu musi się dopełnić
Zmieni się oblicze Ziemi tej
Na której dziś trudno dobrze śnić