Zbigniew Głuszczyk

Wiersze – sentencje – komentarze – listy – opowiadania
Motto: Pisać prosto do serc ludzkich
Strona 2 z 17123451015Ostatnia »

30.12.2013

Linia

 

Cienka niewidzialna linia
Jak dwojga oczu widzenie
Miedzy lewym i prawym okiem
 Rozgraniczająca wspólne oczu patrzenie

Przecież każde nasze oko
Ma pole widzenia swoje
I jest gdzieś ta niewidzialna linia
Co kształtuje patrzenie twoje

Każdego dnia i w każdym uczuciu
Przekraczasz taką niewidzialną linię
Nie zdając sobie sprawy z tego
Kształtujesz swoją człowieczą opinię

Trzeba zobaczyć tę nieistniejącą linię
Trzeba zrozumieć że nie wolno jej przekraczać
Bo najczęściej nie ma za niej powrotu
Bo coraz trudniej nam wybaczać

Ta cienka niewidzialna linia
Po środku naszych namiętności
Raz bezprawnie przekroczona
Nie pozwala na odrodzenie miłości

21.12.2013

Szybujące Bociany

 

Jak te ptaki
Pod błękitem nieba
Tak i nam wszystkim
Szybować potrzeba

Tak jak one
Trzeba nam wysoko wzlecieć
Wznieść się ponad ziemię
I ponad ziemskością lecieć

Dać się porwać
Wznoszącym prądom
Wznieść się jego mocą
Tam gdzie niebiański dom

Złapać tego ducha
Co wzlatywać pozwala
Co serce unosi
A nigdy nie zniewala

Co cię trzyma
Człowieku utrudzony
By się w niebo wzbić
Byś był odmłodzony

Wznieś się jak te ptaki
By wiecznie młodym być
By rozpostrzeć swoje skrzydła
Trzeba nieśmiertelnym Bogiem żyć

16.12.2013
 W rocznicę Wujka

Zginęli

Józef Czekalski, Krzysztof Giza, Ryszard Gzik, Bogusław Kopczak, Zenon Zając, Zbigniew Wilk , Andrzej Pełka , Jan Stawisiński , Joachim Gnida

Walki psów

 

Pan Komun i pan Solidar
Siedzieli przy wspólnym stole
Omówili warunki dla psów
Zasiadając w wielkim kole

Ustalili co należy zrobić
By psy na śmierć nie walczyły
By ich wściekłość była do opanowania
Jak dopuszczać psy które się wybiły

Ustalono sposób drażnienia psów
Jak utrzymać ich w tym nastroju
Gdzie kiedy i jak ich szturchać
By podtrzymywać wściekłość w nowym ustroju

Wstając od stołu podali sobie ręce
Oznajmiając że o psy będą dbali
Przygotowując się do walki orzekli
Że lepsze będzie w niedalekiej oddali

Zajęli pozycje na krajowej arenie
Napuszczają psy na siebie
Rozdrapując im niezaleczone rany
Walczą używając jako psów mnie i ciebie

Pan Komun i pan Solidar
 Urazy oddzielili grubą krechą
Krzywdy sobie nie zrobią
Stare dziury zabili nową dechą

Prawdę z kłamstwem wymieszali
By obłęd w psach wywołać
Wspólną wybrali taktykę na wypadek
Gdy psy o sprawiedliwość będą wołać

Psom przyjdzie srogo zapłacić
Za swoje psie zaufanie
Za merdanie ogonem głupie
 Za pańskie psów kopanie

Może psy nie są szlachetnego gatunku
A może złego pana wybrały
Kierując się wyłącznie swoim rozumem
A może  same tego chciały

 Panowie liczą swoje zyski
Psy skazują na brutalne traktowanie
Zasłaniają się troską psiego rodu
Psom pozostawiają ran lizanie

A co dla Was bracia Górnicy
Którzyście za panów życie dali
Żony wdowami dzieci sierotami zrobili
 Nic dla Was choć żeście nad życie zaufali

15.12.2013

Zmęczenie

 

Wszystko w swoim czasie
Zmęczeniu ulega
Nic nie jest wieczne
I temu prawu podlega

Zmęczona przyroda
Po gorącym lecie
Zżółkłymi liśćmi
Oznajmia to w świecie

Zmęczony człowiek
Pragnie cichości
Oddala się od świata
W swojej starości

Zmęczona miłość
Czy ona zmęczona być może
Jak popękany pantofel
Powiedz mi mój Boże

Czy ona ma takie prawo
By zmęczona być mogła
By ulegała zużyciu jak buty
By zwykła zwyczajność ją zmogła

Przecież ona nie z tego świata
By jego prawom podlegała
Wyczerpując się z czasem
I zwykłym zmęczeniom ulegała

Czy to nie nasza pycha
Bierze we wszystkim górę
Pozwalając miłości zmęczyć się sobą
Obnażając grzeszną ludzką naturę

Czy nie w Tobie Boże jest źródło
A może za bardzo się oddalamy
Od tego źródła prawdy
I obumrzeć miłości pozwalamy

10.12.2013
Na 13 grudnia

Przyczyny

 

Gdy wznosisz się Narodzie
Z serca i wiary
Widząc w upadku cnoty
Jak zalegają kraju mary

Oni wstępują na mównice
Twoją mądrość wychwalają
By wzmocnić Cię w oporze
Przekonani że stare obalają

Obiecują znieść pańszczyznę
Lepsze jutro roztaczają
Jako najcięższe zarzuty
Twoje bolączki wytaczają

Pójdą nawet do Kościoła
By do wiary się przyznawać
Cnoty ludu jako prawe
Śmiało będą wyznawać

A kiedy już zasiądą tron
I obejmą związane z nim zaszczyty
Zapominają o tobie Narodzie
Wyrastają im pogardy szczyty

Nie widzą jakie masz potrzeby
Stoisz im na drodze za zawadę
Twoje upomnienie traktują
Jako durną chłopską wadę

Kto Ciebie pożałuje Narodzie
Kiedy wciąż błędna Twoja droga
Kiedy wierzysz własnym wyborom
Zamiast udać się do swego Boga

9.12.2013
Na rocznicę wydarzeń
w
Kopalni Wujek

Oszukani Solidarnością

 

Ja pierwszy pośród was
Dałem się oszukać
Kierując się uczciwością
Nabrałem się Solidarnością

Uwierzyłem w uczciwe zamiary
Zbudowania nowej Polski
Wierząc jak w Boga jedynego
Oddałem się dla dobra wspólnego

Trudno nie będę żałował strat
Przecież to dla dobra Polski
 A ta zgraja cwaniaków
Nie szczędzi mi kopniaków

Jeden jedzie do Ameryki
By promować swe zwycięstwo
Tymczasem ten drugi
Wpędza rodaków w długi

Obaj spod sztandaru Solidarności
Z gębą pełną sloganów
Cyckają bez zmrużenia okiem
Naród dzieląc się zysku sokiem

Ach wiaro moja wiaro
Jakże ty mnie zwodzisz
Nadzieję złożyłem w ludzi
Co śmiech Szatana budzi

Panie ach Panie mój
Wybacz mą głupotę
Bo ludziom zawierzyłem
Czym w swej wierze zgrzeszyłem

6.12.2013

Skrzywdzeni przez Boga

 

Wolność nas zniewoliła
Dobrobyt omamił
Bóg swoją dobrocią
Serca nasze zranił

Uwierzyło wielu
Swojej zaradności
Ulegając pysze
Utwierdzając się w pewności

Skrzywdził Bóg wielu
Łaskawością swoją
Pozwalając w dobra obrastać
Umacniając butę twoją

I jaką otrzymał zapłatę
Plują na Dom Jego
Rozpasani pewnością władzy
Z poparcia twego

4.12.2013

Genhomoder

 

Słuchajcie moi mili
Bo może nie wiecie
O cudownej nauce
Szerzącej się w świecie
Ponoć człowiek nie rodzi się
Według ustalonej płci
Lecz według sposobu mówienia
Głoszą wyznawcy ci
Rzekomo wybory zależą od traktowania
Ciesz się więc dziewczynko mała
Że mamusia nie traktuje cię jak synusia
Bo na stojąco byś sikała
A więc rodzisz się człowieku
Jak serek homogenizowany
Wymieszany jednorodnie
Rozdrobniony z mleka i śmietany
A potem mamusia gdy nie ma tatusia
Będzie cię kształtować wedle uznania
Będzie ci mówiła syneczku
Aż przemienisz się w chłopca nie do poznania
Wiedział Diabeł już w raju
Że z Ewą trzeba dyskutować
Że można wszystko Jej wmówić
Bo łatwo Ją zmanipulować

2.12.2013

Oda do starości – cz.3

 

A gdy się już zestarzejesz
Nie bądź jak młodość przemądrzała
Spójrz na życie które za tobą
 I mądrze rozmawiaj z każdą osobą

Młodemu udziel rady by zrozumiał
Lecz nie wynoś się bo jej nie poskromisz
Nie machaj ręką że młody i nic nie rozumie
Bo nie jeden od starego ma więcej w rozumie

Spójrz łaskawie na młodość innego
I ciesz się z jego młodej chwili
 Bo i ty korzystałaś z młodości
A teraz pozwól przemówić starości

Niech powie to czego się nauczyła
Niech przemówi wedle mądrości
A ona rzeknie z rozwagą i rozsądkiem
Że wypada zgodzić się jej z wiecznym porządkiem

2.12.2013

Oda do starości – cz. 2

 

Jesteś w pogardzie u wielu
Jako najgorsza część życia
A przecież dana jesteś od samego Boga
Nie za karę w tobie świętości droga

Młodość patrzy na ciebie z politowaniem
Jakby sama wiecznie młoda być miała
Nie wie tylko jeszcze że się zestarzeje
I tak jak starość dobrze posiwieje

Ty idąc przez lata młodości
Patrz ucz się nabieraj rozumu
Byś na swoje stare lata
Nie była prędka i na młodość nie brała bata

Ty możesz zasiąść przy stole
Gdzie mądrość mądrze radzi
Gdzie młodość rozsądku się uczy
Przy stole gdzie głupota się nie utuczy

Strona 2 z 17123451015Ostatnia »