Zbigniew Głuszczyk

Wiersze – sentencje – komentarze – listy – opowiadania
Motto: Pisać prosto do serc ludzkich
Strona 5 z 6« Pierwsza23456

23.09.2004

Dedykuje
Krystynie Głuszczyk

 

Odeszło Lato

 

 

Krótkiej nocy letniej panowanie ginie
I melodia z nad rzeki już nie płynie
Ukryte w szuwarów szeleście
Odeszło gorące letnie szczęście

Łany zbóż leniwie już się nie kołyszą
Letnią gorącą południową ciszą
Ucichł rój pszczół brzęczący i rozśpiewany
I już nie mówią do mnie te falujące łany

Pośród opustoszałych łąk i pól
Ucichł radosny rodzenia ból
I pod niebem skowronek już nie śpiewa
Jeszcze tylko szumią cicho drzewa

W gorące lata dni nad zbóż łanem
Owadów fanfary nuciły przed Panem
Na ugorach grały pasikoniki
Aż radośnie było od tej boskiej muzyki

Cóż mi więcej do szczęścia trzeba
Pod dachem błękitnego nieba
Gdy w blasku porannej zorzy
Śpiewał skowronek jako piewca Boży

Zboża były promieniami słońca otulone całe
Nuciły pieśń Bogu na chwałę
Chociaż słońce jeszcze pięknie złoci
To nie zakwitnie już kwiat paproci

11.04.2006

Przemiana

Przyszła spóźniona wiosna
Ptasim śpiewem radosna
Chórem skowronków pod niebem
Wzrostem ozimin pachnących chlebem

A ja się boję że szybko przeminiesz
Dojrzejesz i w bujnej zieleni zginiesz
Zaszumisz swoim ciemnym kolorem
Gdzieś odejdziesz między zagajnikiem a borem

Nim się spostrzegę i tobą nasycę
Nim nacieszę i urok twój uchwycę
Ty jak płocha brązowa sarna
Odejdziesz niczym nieśmiała panna

A ja się boję lecz zatrzymać nie odważę
Gdy się przemienisz w gorącego lata skwarze
W łany zbóż tętniące w upale
W ptaki w orlim gnieździe na skale

W sady pełne słodkich czereśni owoców
W plażę turystów rozłożonych koców
W łąki pachnące suszonym sianem
W mgły parujących wód wczesnym ranem

30.04.2006


Swój Czas

Wiosenny
Lesie życiem napełniany
Już nie senny
Jak Biblia na nowo odkrywany

Miłość
W tobie całym panuje
Na złość
Zimie gdy mróz króluje

Dość
Pustki gdy chłody ciebie opanowały
Radość
I wesele teraz nastały

Naraz
Twój czas nastaje
Teraz
Wszystko nowe życie wydaje

11.01.2006


Wierzby

Wierzbo towarzyszko chłopskich dróg
Niejednokrotnie ocieniająca jego próg
Jakże tyś teraz drzewo nie cenione
Widzę gdy zwracam myśli w twoją stronę

Tyś zawsze chłopstwu służyła
Dlatego w każdym ogrodzie była
Każdy mały strumyk był tobą obsadzony
By służyć cieniem by ogród był ogrodzony

Tyś zawsze była mi zwiastunem wiosny
W tobie sikory śpiew radosny
Wśród jasnej twojej liści zieleni
Nie jeden kotek się leni

Wierzbo krucha i płaczliwa
Jakże moja pamięć tobie jest życzliwa
Tyś znosiła wybryki mojej młodości
Dając korę na piszczałki pełne żałości

Tyś wciąż ze swoich gałązek obcinana
Na kołki na płoty w piecu spalana
Z twoich obszernych wnętrzności
Wybierano pruchno w obfitości

Tyś na nowo się odradzała
Mimo wieku mimo starości przypominała
Że wciąż trzeba dawać życie nowe
Mimo starości zawsze jest czas na odnowę

16.01.2006
Wspomnienie dedykuje
Tadeuszowi Patrowi


Tomaszowy sad

Na słonecznym stoku położony byłeś
Biało różowy gdy w kwiaty się okryłeś
Tomaszowy ogrodzie z dziecięcych lat
Wspaniały pełen owoców Patrowy sad

Na skraju żółta czereśnia rosła
Olbrzymia wspaniała i wyniosła
A dalej żółto różowa stała
Delikatna późniejsza i inaczej smakowała

Po środku sadu pszczele ule stały
Co słodki miód dawały
Przez Tomasza z uli podbierany
I do słoików rozlewany

Na końcu sadu rosła papierówka biała
Na początku wakacji swoje owoce dawała
Chodziliśmy pod nią co dnia
Zbierając słodkości wokół pnia

W całym sadzie rzędami
Rósł agrest między drzewami
Czasem celowo zostawiony wśród kolców
By dojrzały radował i dzieci i ojców

Jakże nie wspomnieć te wspaniałe jabłonie
Do których wyciągały się dziecięce dłonie
I orzechy i leszczyna i śliwy
Na wspomnienie tego cały jestem szczęśliwy

15.01.2006
Wiersz dedykuje
Stefanii Pisarek


Świadek

Dziś zimowa na tobie i szara szata
Stoisz jakby zaspany i trochę ponury
Tylko zimowy wiatr tobą pomiata
Lecz dumnie przyjmujesz kaprysy natury

Tyś jest świadkiem radości i smutku
Kto ciebie przyniósł i posadził nikt nie pamięta
Od zawsze rośniesz w przydomowym ogródku
I jesteś świadkiem dni zwykłych i tych od święta

Świerku tyś razem z nami wzrastał
I gdy nas przybywało i znów ubywało
Tyś wciąż swoją koronę rozrastał
I rosłeś jakby niczego ci nie brakowało

Tyś widział gwarne życie u swoich gospodarzy
I we wszystkich trudach był im druhem
I wiesz jak to jest gdy bywa źle i gdy się darzy
Szumiąc swoim igliwiem pachniałeś leśnym duchem

Stoisz teraz nad pustym domostwem
W którym gwar i radosne życie ustało
Dzisiejszych i tamtych czasów jesteś pomostem
Wciąż szumisz a jakby nam czegoś brakowało

10.01.2006


Wróble

Ty mój prostaku odziany szarą szatą
Wierny domostwu rolników
Życie związałeś z chłopską chatą
Jakby nie było dla ciebie zagajników

Wolisz gdzie dachówka odstaje
By gniazdo miała twoja dziatwa żywa
A niżeli gęste słowicze gaje
Gdzie człowiek rzadko bywa

Twoje radosne o świtaniu ćwierkanie
Na szczycie wiejskiego dachu
To dzwonek na ranne wstawanie
I podziw dla chłopskiego fachu

A gdy chłopska chata opustoszeje
I umilknie gwar gospodarowania
Twoja postać jeszcze bardziej szarzeje
Z żalu porzucasz te zabudowania

10.07.2005


Dzieło

Na zielonym dywanie podszytu
Las swe zapachy rozsiewa
Zdobiąc go cętkami prześwitu
Wstrzelonego słońca po między drzewa

Z koron nieustannie ptasi śpiew płynie
Niczym mgła się ściele
Po deszczowej leśnej krainie
Jak kadzidlany dym w kościele

Gdzieś w leśnej oddali
Dzwon swoich wiernych woła
By Panu swemu pokłon dali
By nie zapomnieli przyjść do kościoła

Pewno dziwisz się i pytasz
Co mnie ujęło i cały jestem w zachwycie
I jeszcze nie rozumiesz i nie chwytasz
To największe Boże arcydzieło- życie

17.11.2004


Sen Matki

W krótki listopadowy dzień
Zapadasz powoli w długi sen
Otulona liści dywanem
Zdajesz sprawę przed Panem

Jak darzyłaś hojnością
Obsypując kwiatów radością
Jak obdarowałaś zwierzę i człowieka
Zasłużony odpoczynek Cię czeka

Obudzi Cię wiosenne słońce
Gdy dotkną Cię promieni tysiące
Wypoczęta i rodzenia upragniona
Znów rozłożysz żyzne ramiona

Życiodajnym słońcem ogrzana
Ciepłym wiaterkiem smagana
Rzęsistym deszczem zroszona
Śpiewem skowronka obudzona

Mrozem i śniegiem utrudzone
Wydasz wszelkie życie uśpione
Bo skończy się zimowy sen
I nadejdzie Twój dzień

6.08.2004

Kukułka

Czy kukanie
To śpiewanie
Czy oszustwo małe
Bardzo doskonałe

Ta ptasia mama
Piskląt nie wychowuje sama
Lecz podrzuca innym jajka
I to wcale nie jest bajka

Skąd u niej macierzyńskie udawanie
I innym zlecenie jajek wysiadywanie
Czy to jej słodkie kukanie
To też oszukane śpiewanie

Ach kukułko miła
Obyś z nami zawsze wiosną była
Twoje majowe kukanie
To wiosennej radości rozpalanie

Strona 5 z 6« Pierwsza23456